Rozstania z partnerem nigdy nie należą do łatwych, szczególnie jeżeli byliście w długoletnim związku, a oprócz wzajemnych uczuć łączą Was inne zobowią
Znana psycholog i antropolog Lisa Letessier stworzyła skuteczny program odzyskania równowagi po utracie ważnej dla nas relacji, który opisała w swojej książce „Jak przeżyć rozstanie i zadbać o siebie”. Rozstanie porównywane jest do żałoby – wszakże doświadczamy bólu po utracie bliskiej osoby.
Rozstanie często porównywane z piekłem i nieludzkim bólem. Na początku odnosisz wrażenie ze już nigdy nie dojdziesz do siebie. Z powodu przytłaczającego nas bólu nie potrafimy myśleć. Włożyłeś/aś w związek cząstkę siebie wiązałeś z nim/nią marzenia. Nic dziwnego, że cierpisz. Niestety, bólu nie unikniesz, bo nie zmienisz tego, co się wydarzyło – możesz jednak
Rozstanie - czego nie wiesz, a powinieneś! - napisał w Lifestyle: Słuchanie smutnych piosenek, czytanie romantycznej korespondencji i wpatrywanie się we wspólne fotografie - zna to chyba każdy, kto choć raz w życiu doświadczył rozstania. Zwykle pierwsze związki gwarantują huśtawkę emocjonalną.
1. Udzielaj wyjaśnień w sposób troskliwy. Jest to pierwsza kwestia, na którą należy zwrócić szczególną uwagę, i być może jest ona również najbardziej złożona. Jeśli chodzi o małe dzieci (poniżej 12 lat), rozstanie jest dla nich czymś, czego kompletnie nie potrafią zrozumieć.
jelaskan prinsip pendidikan yang diterapkan oleh jepang di indonesia. #1 Witam ,rozstałam się z partnerem ,który szczerze mówiąc był trochę toksyczny . Przywiązałam się do myśli ze jeśli już to będziemy wspólnie wychowywać to dziecko ,jednak emocje wzięły górę i powiedział ze już go nigdy więcej nie zobaczę .Wczoraj nie miałam humoru wyjść na ognisko …wgl cała ta ciąża doprowadza mnie do smutku od samego początku ..ale on poszedł oczywiście i się świetnie bawił ,wiec ja tez postanowiłam wyjść a nie jak zawsze płakać w poduszkę podczas gdy on się DB bawi ..jak wróciłam zastałam go całkiem pijanego na łóżku ,chciałam isc już spać z drugiej strony wiedziałam ze nie wytrzymam już tej złości na niego ,coś we mnie pękło ,myśl o spaniu z nim w jednym łóżku mnie dobijała ..jednak z drugiej strony wiem ze takie rozstania są bardzo ciężkie .Każdy mi go odradzał ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów ..on ma to gdzieś ze mnie ranił ,rani i będzie dalej to robił ..w ta noc próbowałam go budzić tysiąc razy żeby się przesunął nawet wylałam wodę ale nic .nwm czy spał czy tylko udawał ale już nie wytrzymałam wzięłam pusta plastikowa butelkę i zaczęłam go tak budzić ..wiem głupie ale ja już wtedy nie myślałam realistycznie ..a on nagle wstał i z całej siły uderzył mnie w twarz i nigdy tego nie zapomnę ,zaczął się zbierać powiedział żebym spierdalała i poszedł do mamusi .a dziś mi ciagle dowala różnymi tekstami już nerwowo nie wytrzymuje ,ciagle pisze ze mam odwołać ślub ze wychowam sb dziecko z innym ..a ja ciagle płacze i płacze i płacze i nie ma końca muszę się wyżalić chociaż to i tak nic pewnie nie da …od kilku miesięcy czuje się zle psychicznie ale teraz będzie już tylko gorzej .Nie mam ochoty nigdzie wychodzić ,z nikim rozmawiać ..facetowi mówiłam o tym wiele razy ale jego pomoc kończyła się na tym ze wysłuchał i puścił druga strona ..tak wiem ,jest beznadziejny ,wiem może na dobre wyjdzie mi to rozstanie ,ale ja po każdym rozstaniu nie mogłam się długo pozbierać ,popadałam w nałogi …a teraz nie wiem jak ja to udźwignę …nie rozumiem jak niektóre kobiety maja tyle siły żeby żyć dalej po czymś takim ,jeszcze z dzieckiem w brzuchu takiego fagasa ,a potem je jeszcze wychowywać ,nigdy nie chciałam zakładać rodziny bo wiem ze się do tego nie nadaje ,jestem zbyt emocjonalna …kobiety jak sobie poradzilyscie ?odrazu powiem ze mimo iż ..przywiązałam się do mojej księżniczki i zaczęłam naprawdę ja kochać to jednak żal do tego gościa ,strach przed macierzyństwem a tymbradziej samotnym mnie tak dobija ze muszę to dziecko oddać do adopcji …chce żeby miała obojga rodziców ,kochających ,normalnych …boje się ze mogłabym sb coś zrobić i zostawić ją samą ..jak to przeżyć psychicznie …ja wymiękam …całkowicie wymiękam ,nie daje sobie rady reklama #2 Nie rozumiem, rozstałaś się z nim a dalej mieszkacie razem? Liczysz na to, że on będzie dobrym ojcem skoro nie ma oporów, żeby Cie bić? Na Twoim miejscu zrobiłabym obdukcję i zgłosiła sprawę na policję oraz postarałabym się o zakaz zbliżania. Myślisz, że jak Ciebie tak bije to nie będzie bil waszego dziecka? Chcesz dla dziecka takiego życia? Rozumiem, że rozstanie jest trudne ale takie życie jest jak tortura. Wolalabym być samotną matką niż żyć z takim agresywnym, patologicznym człowiekiem. #3 Witam ,rozstałam się z partnerem ,który szczerze mówiąc był trochę toksyczny . Przywiązałam się do myśli ze jeśli już to będziemy wspólnie wychowywać to dziecko ,jednak emocje wzięły górę i powiedział ze już go nigdy więcej nie zobaczę .Wczoraj nie miałam humoru wyjść na ognisko …wgl cała ta ciąża doprowadza mnie do smutku od samego początku ..ale on poszedł oczywiście i się świetnie bawił ,wiec ja tez postanowiłam wyjść a nie jak zawsze płakać w poduszkę podczas gdy on się DB bawi ..jak wróciłam zastałam go całkiem pijanego na łóżku ,chciałam isc już spać z drugiej strony wiedziałam ze nie wytrzymam już tej złości na niego ,coś we mnie pękło ,myśl o spaniu z nim w jednym łóżku mnie dobijała ..jednak z drugiej strony wiem ze takie rozstania są bardzo ciężkie .Każdy mi go odradzał ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów ..on ma to gdzieś ze mnie ranił ,rani i będzie dalej to robił ..w ta noc próbowałam go budzić tysiąc razy żeby się przesunął nawet wylałam wodę ale nic .nwm czy spał czy tylko udawał ale już nie wytrzymałam wzięłam pusta plastikowa butelkę i zaczęłam go tak budzić ..wiem głupie ale ja już wtedy nie myślałam realistycznie ..a on nagle wstał i z całej siły uderzył mnie w twarz i nigdy tego nie zapomnę ,zaczął się zbierać powiedział żebym spierdalała i poszedł do mamusi .a dziś mi ciagle dowala różnymi tekstami już nerwowo nie wytrzymuje ,ciagle pisze ze mam odwołać ślub ze wychowam sb dziecko z innym ..a ja ciagle płacze i płacze i płacze i nie ma końca muszę się wyżalić chociaż to i tak nic pewnie nie da …od kilku miesięcy czuje się zle psychicznie ale teraz będzie już tylko gorzej .Nie mam ochoty nigdzie wychodzić ,z nikim rozmawiać ..facetowi mówiłam o tym wiele razy ale jego pomoc kończyła się na tym ze wysłuchał i puścił druga strona ..tak wiem ,jest beznadziejny ,wiem może na dobre wyjdzie mi to rozstanie ,ale ja po każdym rozstaniu nie mogłam się długo pozbierać ,popadałam w nałogi …a teraz nie wiem jak ja to udźwignę …nie rozumiem jak niektóre kobiety maja tyle siły żeby żyć dalej po czymś takim ,jeszcze z dzieckiem w brzuchu takiego fagasa ,a potem je jeszcze wychowywać ,nigdy nie chciałam zakładać rodziny bo wiem ze się do tego nie nadaje ,jestem zbyt emocjonalna …kobiety jak sobie poradzilyscie ?odrazu powiem ze mimo iż ..przywiązałam się do mojej księżniczki i zaczęłam naprawdę ja kochać to jednak żal do tego gościa ,strach przed macierzyństwem a tymbradziej samotnym mnie tak dobija ze muszę to dziecko oddać do adopcji …chce żeby miała obojga rodziców ,kochających ,normalnych …boje się ze mogłabym sb coś zrobić i zostawić ją samą ..jak to przeżyć psychicznie …ja wymiękam …całkowicie wymiękam ,nie daje sobie rady Zostaw go! Dasz radę ! a jesli zdecydujesz się oddać do adopcji to dobrze to przemyśl..nie podejmuj decyzji pod wpływem chwili .. #4 Moja przyjaciółka, miała bardzo podobną sytuację... Z tym, że nie chciała zostawić tego narkomana degenarata, ale on zostawił ją w połowie ciąży. Płakała, miała chwilę załamania, ale miała duże oparcie we mnie i w swojej drugiej przyjaciółce, w siostrach, zaciagnelysmy ją też do psychologa. Przez resztę ciąży nie zainteresował się nawet co się dzieje z nią i dzieckiem,co więcej nawet nie wiedział kiedy się urodziło i jakiej jest płci. Czy to rozstanie wyszło jej na dobre? Owszem. Jest teraz w szczęśliwym związku, jej partner od początku traktował dzieciątko jakby było jego, daje im ogrom miłości, aż miło popatrzeć Dziecko nie musi patrzeć na awantury i odurzonego tatusia, tylko ma szczęśliwy dom. Myślę że również powinnaś rozstanie doprowadzić do końca. Uderzył Cię, to go skreśla, powinnaś od razu wezwać policję. Później niewinne dziecko będzie musiało oglądać takie sceny i będziecie cierpieć we dwójkę... Ułożysz sobie życie z kimś godnym Ciebie a nie z zapatrzonym na własne potrzeby egoistą, tylko odwagi kochana! Znajdź sobie w kimś oparcie (w przyjaciółce, w kimś z rodziny itp) to bardzo pomaga. Rozważ też pójście do psychologa. Poradzisz sobie, wierzę w Ciebie #5 ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów .. ?? za poczęcie dziecka odpowiedzialne są raczej obie strony, jako kobieta również możesz się skutecznie zabezpieczać. Ale woda rozlana. Z tego co opisujesz oboje wydajecie się mieć bardzo patologiczne zachowania... #6 ?? za poczęcie dziecka odpowiedzialne są raczej obie strony, jako kobieta również możesz się skutecznie zabezpieczać. Ale woda rozlana. Z tego co opisujesz oboje wydajecie się mieć bardzo patologiczne zachowania... To jest drugi wątek autorki. Facet ją zgwałcił, jak był pijany z tego, co pisała. #7 @kasiaa91 akurat w tym wypadku autorka nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością za ciążę. Facet ją wykorzystał. @lola2412 , kochana. Z tego co tutaj piszesz i pisałaś w poprzednim wątku, jest bardzo źle. Postaraj się spojrzeć na to z boku i zobacz, że Twój facet nie nadaje się ani na partnera, ani na męża, ani na ojca. Człowiek który gwałci swoją kobietę powinien trafić do więzienia, a nie mieszkać z nią pod jednym dachem. Poza tym, pisałaś w poprzednim wątku, że przed ciążą zdarzyło mu się Ciebie uderzyć, nie wspominając o agresji słownej, a sama widzisz, że już posunął się o krok dalej i uderzył Cię, mimo że jesteś w ciąży. On nie ma żadnych zahamowań i strach pomyśleć, co będzie dalej. Bo to że Ciebie będzie bił coraz mocniej i częściej jest niestety bardzo prawdopodobne. A co z dzieckiem? Co jeśli placzący noworodek wyprowadzi go z równowagi i uderzy także dziecko, które przecież jest tak kruche i delikatne, że może nawet tego nie przeżyć? Wspomniałas tutaj o adopcji - ale przemyśl to dobrze. Pisałaś, że pokochałaś to dziecko i mam wrażenie, że myśl o oddaniu pojawiła się tylko z chęci ratowania dziecka przed tym tyranem. A według mnie powinnaś ratować nie tylko dziecko, ale i siebie. #8 To jest drugi wątek autorki. Facet ją zgwałcił, jak był pijany z tego, co pisała. Opieram się na tym co pisała tu, innego wątku nie czytałam. Edit: przeczytałam drugi wątek i dalej uważam że obie strony tego związku wykazują bardzo patologiczne zachowania, które zaszkodzą dziecku. Autorko, masz kilka miesięcy, postaraj się wykorzystać ten czas na chociażby terapię by i swojemu dziecku nie zaszkodzić toksycznymi relacjami. aniaslu Administratorka czyli ja tu rządzę ;) #9 @lola2412 nie poradzisz sobie sama, bo jesteś uwikłana w przemocowy związek. Warto, żebyś zadbała o siebie i poszła gdzieś po pomoc, np. do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Z tego co czytam wydaje mi się, że nie radzisz sobie zarówno z emocjami, jak poczuciem własnej wartości i jesteś przerażona nową sytuacją - czemu trudno się dziwić. W dodatku piszesz, ze jesteś osobą uzależnioną i to na różnych poziomach. Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję idź po pomoc, bo możesz mieć lepsze życie bez agresji, przemocy, poniżania. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a ucieczka w nałogi nie jest rozwiązaniem, chociaż chwilowo wycisza ból i cierpienie. reklama #10 Rozumiem ..dziękuje za pomoc …postanowiłam wszystko na spokojnie przemyśleć ,a z ta adopcja ..fakt ,im więcej o tym myśle tym bardziej wiem ,ze nie byłabym w stanie oddać własnego dziecka .Wiem ,będzie wielu z nas .Jednak chciałabym zaznaczyć ,ze mimo iż sprawia mi nieraz przykrość to w każdej z tych sytuacji jest kiedy dowiedział się o ciąży ,nie pił nic .Wydaje mi się ze kładłam na niego zbyt duży pretensje ze nie potrafi znaleźć sobie pracy na stałe ,ze to wszystko przez niego itp ogólnie nie pije ,jeśli chodzi o inne rzeczy to tez unika jak ognia nawet starych znajomych .Miałam złe dni przez ostatni czas i wydaje mi się ze może gdybyśmy zamiast wzajemnie się oskarżać ,postanowilibysmy popracować nad swoimi emocjami to wszystko wyglądałoby inaczej .O tamtej sytuacji ze stycznia staram się zapomnieć .Nic nie zmieni tego ze to się stało ,a on jak widać rozumie swoje błędy .Przeprosił mnie a jak mu powiedziałam o tym ze mnie uderzył to nie mógł sam uwierzyć .Bo nic nie pamiętał .Być może udaje ,nie wiem . Tez nie jestem bez winy .Powinnam nie zapominać ze jemu tez jest ciężko .Dziś poszedł do pracy i Mam nadzieje ze do tej stałej .Kiedyś płakał i mówił ze nie chce być jak jego ojciec .Jego ojciec z tego co wiem bił jego matkę i wgl .Jeśli chodzi o dzieci ,bardzo je lubi i nie wydaje mi sie żeby podniósł na nie rękę ,a jeśli już zdarzyłaby sie taka sytuacja to zadbałabym o to żeby nie miał dostępu do córki .Przemocy wobec dzieci nienawidzę .Łatwo sie mówi o zgłoszeniu na policję itp ale wszystkie wiemy jak wyglądają działania policyjne ,zreszta tak wiem co powiedzą i oni i inni .”Mogłaś z nim po prostu nie być „ ,”nie trzebabylo tyle pic „ lub „sama jesteś sobie winna” wiec od początku wiedziałam ze jeśli chodzi o to czy ktoś mnie zrozumie w tej sprawie ,to wiadome ze nie .Tak ,żałuje tego co sie stało ale chce żeby było lepiej .Od tamtej pory sie do mnie nie dobierał ani razu i chyba zrozumiał ze to ze sie jest czyjaś dziewczyna nie znaczy ze jest sie własnością ,i ze mieć ochotę na takie rzeczy to nie jest niczyim obowiązkiem . Poza tym ostatnio rozmawiałam z rodzeństwem .Siostra stwierdziła ze gdyby faktycznie zrobił to bez mojej zgody ,albo rączęta wiadomości bo nie byłam świadoma tego co właśnie robił .Dopiero rano wszystko zrozumiałam .to gdyby tak faktycznie było to usunęłabym to dziecko odrazu i poszła na policję .Nie rozumie natomiast ze to jest ciężkie ,ciężko było mi wgl zrozumieć ze to faktycznie sie stało i byłam pewna ze to nic takiego ,mimo ze czułam sie fatalnie ..bo jak zrozumieć ze ktoś bliski może nas wykorzystać ?najpierw musi to dojść do świadomości ..a kiedy to do mnie doszło to i tak było za późno wiec postanowiłam ze zapomnę o tym wszystkim .Wiec dziękuje wam za porady…postaram sie jeszcze nad tym zastanowić nie chce podejmować pochopnych decyzji i skazywać moje dziecko na życie bez ojca ,albo na mieszkanie w jakiejś starej kawalerce z daleka od bliskich .. pomyślałam nad pójściem do psychologa ,być może psycholog doradzi mi z czym mam największy problem .Po prostu zawsze byłam taka kobieta która potrzebuje faceta jak wody …zawsze czułam sie samotna a facet dawał mi poczucie bliskości ..mimo ze często popadalam w toksyczne związki ,wydaje mi sie ze moze sama mam toksyczne zachowania których nie zauważam .trzymajcie kciuki żeby było dobrze i życzę wam udanego dnia
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-06-11 09:40:02 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Temat: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Tak wiem rozstanie to nie koniec świata i są o wiele większe tragedie.. jednak Dla mnie to jest właśnie koniec tu profil.. by usłyszeć jakies rady od postronnych osób..byłam z moim chłopakiem prawie 3lata(bez miesiąca). i nagle buch.. Nawet nie wiem od czego mam zaczaćZabiegał o mnie długo bo prawie 3 lata jednak ja go olewałam.. ale wkońcu dałam się przekonać. Było naprawde cudownie. Jakoś nie pamietam dokladnie ale chyba dwa lata pózniej to była zimna.. zaczął pracę i wtedy się wszystko popsuło.. koledzy mieli na niego taki wpływ że wkońcu i chyba jemu się odniechciało mieć dziewczny.. może ja wtedy też nie byłam całkiem wporządku (nie chodzi tu o zdrade czy kogoś innego) ale walczyłam o nas i udało się, wróciliśmy do siebie. Wszystko się zmieniło i ja i on.. i byliśmy naprawde SZCZĘŚLIWI!. Wszytko robiliśmy razem wydawało się ze swiata poza soba nie widzimy. Zawsze byłam przy nim wspierałam go, doradzałam, myślałam o wszystkim - mimo że on czasami zapominał wspierać mnie. Coś zaczeło się między nami psuć okłamywał mnie itp. ale wierzyłąm w to że mnie bardzo kocha i mimo wszystko każdy z nas ma prawo się i teraz się zaczeło. Zawsze było tak że jeśli gdzieś chciałam wyjsc ze swoimi znajomymi to mu proponowałam zeby szedł ze mna- z jego strony nie było nigdy tego noo i teraz się zaczał wyrzut, że zabraniam mu sie spotykac z kolegami.. No i pewnego dnia umówił się z kolega.. ale umówiliśmy się ze po niego przyjade mówił ze siedzą gdzies na ławce gadają i pija piwko i tak mineła godizna od umówione między nami i wkońu pojechałam z kolezanka przeszłysmy po klubach żey zobaczyć jaka jest zabawa i w jednym patrze a tu on. No i sie zaczeło.. nie chciał wrócic ze mna do domu, pozniej spotkaliśmy się myslalam ze doszlismy do porozumienia ale sie powtórzyła okłamał mnie.. mimo później pisał ze mnie kocha, że jestemy stworzeni dla siebie, że wie że jestesmy sobie pisani tylko sie pogubił i nie wie co się dziejeNa smsy odpisywał sporadycznie.. jednego dnia spotkalismy sie ustaliliśmy ze probujemy ratować nasz zwiazek ze sie kochamy i zalezy nam na nas.. no i znów bachNa drugi dzień były moje urodziny.. do południa było wszystko ok.. ale później znów przesatł sie odzywać.. czekałam-nie przyszedł, poszedł do pracy i pozniej dostałam smsa .. ze nam sie chyba jednak nie uda.. ze nie chce mnie juz wiecej oklamywac, ze nie ma sily, ze chce być samTylko wiecie co.. wszsytko się zaczeło od kad wyszedł z kolega. który nie ma dzwiczyny.. wydaje mi sie że ten kolega tak mu nagadal ze nastawil sie tak przecwiko mnie..Bo czy skoro dzien wczesniej mnie kochał to pozniej nagle przestał?, mielismy razem tyle planów.. byliśmy naprawde wpatrzeni w siebie.. Czy kolega może mieć na niego taki wpływ?Co mam teraz zrobić... walczyć?, nie mogę sobie miejsca znaleźć, nie umiem sobie z tym poradzic.. 2 Odpowiedź przez Shanty 2011-06-11 15:26:50 Shanty Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-08 Posty: 1,103 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie witaj wiesz, ten Twój partner jest troszkę niepoważny. Niejednokrotnie powtarzam, że mężczyzna dla mnie jest pewny i konkretny, wydaje się być jakiś niezdecydowany, chwiejny, też byłam w związku, gdzie pod koniec tylko mi zależało. On ciągle "nie wiedział", albo coś "może" być albo nie wie tamtym momencie powinnam go kopnąć w d**e. teraz to widzę może by go taki szok obudził. chcesz być z kimś chwiejnym, niepewnym, zmiennym? facet nie da Ci w życiu stabilności, odstawi Ci manianę i będzie tylko bolało. a jeszcze jeśli Twoja teoria o kumplu, który rzekomo na na niego wpływ, to już w ogóle śmieszne. jeszcze on smsami załatwia jakieś sprawy. Kochanie, ja byłam w podobie (jego chwiejność, kumple) i radze Ci-daj spokój, skoro taki dorośnie. zmienił sie , co? też myślałam , że zawsze będzie Niebo itd a tu w kilka miesięcy człowiek się niestety nieodwracalnie się zastanów, czy warto to pogłębiać. a kolejna rozmowa z nim nic nie da chyba. Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka: Co sądzisz o sytuacji na świecie?Dziadek odpowiedział: Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec - Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. 3 Odpowiedź przez Gladys 2011-06-11 16:02:38 Gladys Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-08 Posty: 968 Wiek: 25 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniehey ,wiesz co z moim bylym bylo ten zwiazek pozniej staralam sie utrzymac,on mial wahania,niepewnosc ,uczuc i tego czy chce byc,ale kochalam i wierzylam ze moze sie cos zmieni jak nie bedziemy sie klucili itp,ale to nic nie dalo,a bylo coraz gorzej...tez wazniejsi okazali sie koledzy ,wyjscia,picie,zgadzam sie z kolezanka,on poprostu chce byc sam,nie wierz jego slowom,tylko obserwuj jak on sie zachowuje,to mowi samo za siebie,i nie tlumacz go tak jak ja robilam za kazdym razem jak zle robil a ja szukalam winy w sobie...radze Ci jesli facet ma niepewnosc,i jego zachowanie wykazuje brak dojrzalosci i gotowosci do stworzenia czegos powazengo wlasnie z Toba to daj sobie spokuj,bo bedzie tylko gorzej...nie zmieni sie,oni sie nie zmieniaja...rozstancie sie,moze z czasem zrozumie ...moj tez niby cos zrozumial po miesiacu ale za chwile bylo to samo takze radze byc ostrozna,wiem ze zawalil Ci sie swiat,sprawa uczuc jest bardzo dotkliwa i rani jak nic innego,ja sie czulam na poczatku jakby umarla najblizsza mi osoba...wiem idiotyczne ale to bylo porownywalne wlasnie szybko sie ogarnelam i Tobie tez sie uda,za dwa tyg, bedzi ejuz lepiej,za miesiac bedzie juz spokojnie a za dwa-3 miesiace sie z tym oswoisz i przyzwyczaisz ,uzyskasz spokuj ducha ,byc moze bedziesz szczesliwa,bedziesz zyla znowu pelnia zycia,to bedzie Twoj cenny bagaz doswiadczen,to nas uczy kobietki zeby nie oddawac sie do konca facetom,nie warto,lepiej zachowac przestrzen dla siebie,jakas tajemniczosc,pasje kazda z nas musi swoje,ten najtrudniejszy etap,ale to nie trwa dlugo,cierpliwosci kochana,pisz jak cos ,pomozemy Ci:D tez jestem tu nowa ,mozesz przeczytac moje posty,takze nie jestes sama z problemem,pamietaj!!!:* 4 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-12 16:13:05 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Dzieki dziewczyny może tak obiektywne rady sa lepsze.. od osób które nie znają ani mnie ani spotkaliśmy się skończyło się na tym że i ja i on się zastanowimy co dalej robimy.. no jednak znów teraz nastała dobrze że powinnam to olać i dać sobie spokój- ale to sie wydaje być silniejsze odemnie.. Zastanawiam się że może jednak to ja zrobiłam coś zle? może zbyt dużo wymagałam narzekałam..? nie wiem.. Nie mogę się skupić na czym innym.. ciagle marzę tylko o nim.. spojrzeniu, dotku, oddechu..Wiem też że nie bede mogła być w żadnym związku bo napewno każdego bedę porównywała do niego- bo wiecie.. kiedy nie było źle on był dla mnie taki dobry... 5 Odpowiedź przez Klau 2011-06-12 16:27:27 Klau Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-22 Posty: 45 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Szczerze mówiąc nie wiem co konkretnego mogłabym Ci doradzić. Z jednej strony 'zostaw go' - sama pewnie bym nie zostawiła, bo w niektórych przypadkach warto walczyć. Z drugiej 'trwaj' - i czekaj na coś co może się nigdy nie zdarzyć. W tej sytuacji trzeba wybrać chyba mniejsze zło dla Ciebie. O tym zdecydować musisz do kolegi, wiem, że koledzy mogą mieć na Naszych facetów baaardzo duży wpływ, nawet z tego sprawy sobie nie zdajemy. Trzymam kciuki za Ciebie ! Bo miłość to nie tylko bieganie razem po łące w spowolnionym tempie. 6 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-12 16:43:02 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie I właśnie nie wiem.. czy jest sens walczyć?... może wtedy się bardziej zrazi..Wszystko kojarzy mi się z nim dosłownie wszystko.. nawet ubrania, rzeczy na półkach, programy w telewizji, restauracje..Z racji że mieszkamy niedaleko siebie.. wciąż wyoatruje czy gdzieś nie przejezdza..Na niczym się nie mogę skupić.. mam teraz egzaminy mimo że wiem że powinnam się skupić na sobie to nie potrafi.. Biegam żeby się wyładować, zamierzam też chodzić na basen.. ale nawet przejście przez miasto sprawia ból.. on jest wszędzieCiągle spoglądam na telefon.. a może wkońcu się odezwie,Powiedział ze dziś porozmawiamy.. więc oddałam mu pierścionek..- powiedziałąm że jeśli będzie wszystko jasne to mi go odda- jeśli nie to zatrzyma bo nie chce mieć złudnych nadzieji.. 7 Odpowiedź przez martyrs 2011-06-12 17:07:57 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-06-12 17:08:18) martyrs Net-facet Nieaktywny Zawód: psych-spolecz, trener NLP Zarejestrowany: 2011-05-14 Posty: 439 Wiek: 39 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanienie bój nie bój ja tez sie nie mogę na niczym skupić juz ponad miesiąc ,a poprawy jak nie widać tak nie widać,cały czas nie mogę sobie tego uzmysłowić że to koniec i nadzieji już nie ma pozdrawiam trzymaj sie 8 Odpowiedź przez Gladys 2011-06-12 18:11:09 Gladys Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-08 Posty: 968 Wiek: 25 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanieja mam to samo,niby jakoś się trzymam ,nie ma tej paranoi ,niby lepiej jakby już nigdy w życiu się do mnie nie odezwał ale....tak naprawdę dalej mam gdzieś taka cicha nadzieje,że się odezwie,zrozumie już na 100% ,ehhh...ciągle o nim myśle,kocham tak bardzo do szaleństwa ,ale co z tego...staram się być twarda,honorowa,nie walczyć bo po co...rozumiem was dziewczyny ,chyba potrzebujemy więcej czasu,mi również wszystko się z nim kojarzy,to boli strasznie,jak mijam na mieście jego blok,miejsca...szkoda mowić;/ dramat 9 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-12 20:46:35 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniewiesz że miałam baaardzo podobną sytuację... tyllko z tą różnica że on nie do klubów chodził tylko codziennie z kolegami sie spotykał... byliśmy ze sobą prawie 2 lata i i róznie to było, czasami cudownie, jakiś czas bez kłótni wszystko super codziennie się spotykaliśmy i w ogole ale czasami było tak ze nawet potrafil 2 dni sie do mnie nie odezwac, ale jak chcialam rozstania to zawsze prosil zeby tego nie robic bo sie kochamy i w ogole... Często mialam do niego pretensje ze tak rzadko sie do mnie odzywa, w moje urodziny tez nie przyszedl... a najgorsze jest to ze ja nadal go kocham mimo ze nie jestesmy ze sobą już 1,5 roku rok temu znowu sie do siebie zblizylismy bo bylismy na tej samej imprezie i przez jakis czas byl miedzy nami taki luzny związek ale znowu się popsuło bo ja nie chcialam tak, chcialam czegos wiecej zebysmy znowu byli razem ale on juz powiedzial ze nie chce, ze chce byc tylko w takim luznym zwiazku, ze chce byc sam narazie ale obiecywal ze jeszcze do siebei wrocimy ale ja tak nie moglam... wiem ze to wszystko przez jego kolegow bo oni zawsze go namawiali na piwo itp... jestesmy z tej samej miejscowosci i czesto go widuje ale nawet juz czesc sobie nei mowimy ;/ a ja tak go kocham nadal... nie potrafie sie z nikim związac na nowo ciągle mysle tylko o nim... ;/ współczuje Ci strasznie bo wiem co czujesz... ja na początku bo rozstaniu to spać nie mogłam, płakałam po nocach ;/ 10 Odpowiedź przez estymasiwy 2011-06-12 21:50:28 estymasiwy Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-28 Posty: 113 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanieBlanka19 widac z twoich postow ze jestes bardzo wrazliwa kobieta i napewno potrafisz kochac ,glupi ten twoj chlop ,ze jakos nie zalezy mu na tym zebyscie byli znow razem bo takiego uczucia jakim darzysz nie powinien zmarnowac , kiedys moze zalowac ze byl ktos kto go tak bardzo kochal ..hmm mowisz ze poltora roku nie jestescie razem ,a ty nadal o nim myslisz i pragniesz go to tylko dobrze o tobie swiadczy jestes stala w uczuciach ,ciesze ze sa tacy ludzie jak ty. trzymaj sie 11 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-12 22:01:25 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniedzięki za miłe słowa weszłam na te forum praktycznie tylko po to zeby czego sie dowiedzieć, może coś wyczytam bo chcialabym z nim znowu byc ale jak narazie nie mamy zadnego kontaktu bo zmienilam numery... ale nie wiem w jaki sposob sie do niego odezwac, kolezanki mi mowia ze on nadal cos do mnie tez czuje i nawet moj kolega ktory jest tez jego dobrym kolegą mowil mi ze ciągle go o mnie wypytuje... przez to teraz zastanawiam się czy nie zawalczyc, bo wiem ze moge tego zalowac potem ;/ 12 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-12 22:52:54 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Widze Blanka że właściwie mamy podobny problem:), ja tez jestem chyba zbyt wrażliwa chociaż widze po sobie ze lepiej to znosze niż kiedyś.. ale właściwie dusze wszystko w sobie- owszem porozmawiam z przyjaciółkami- aleja mogłabym o tym non stop gadać a znowu nie chce ich tak zadręczać. Wiecie zawsze mi sie marzyło że będziemy razem już do końca, że za jakiś czas weźmiemy ślub i stworzymy rodzine.. mimo że poki co nie byłam na to gotowa ale wiedziałam ze chce własnie z może jemu tez faktycznie zalezy skoro wypytuje- tylko jak się o tym przekonac? no własnie nie wiadomo nie wiadomo czy jesli znow mielibyscie być razem nie wdepnełabys w to samo bagno czy za jakis czas sytuacja sie nie powtórzy.. przynajmniej ja mam takie myśli..Chodź wiem że teraz zrobiłabym wszystko żeby cofnał sie czas żeby nie dopuścic do różnych sytacji.. żeby było jak keidyś.. 13 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-12 23:12:23 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniePowiem Ci że ja nie boje sie ryzyka, żeby była teraz taka okazja to bym wróciła do niego... ale my ze sobą nie rozmawiamy nawet odkąd zmieniłam numery żeby on ich nie miał bo myslalam ze w ten sposob zapomne, a teraz ile bym dala zeby z nim porozmawiac...;/ widziałam go w piątek i teraz tak ciężko mi jest mamy trochę wspólnych znajomych i tylko modle się zeby była tak aokazja jak rok temu ze bylismy na tej samej imprezie kilka razy... wtedy ja bylam troche wypita i on i bylismy odwazniejsi i rozmawialismy, nawet bylo cos wiecej niz rozmowa... zaluje ze wtedy nie dalam mu od razu tej szansy ;/ raz chciałam mu zrobić na złość bo kolega mi powiedzial ze on z jakąs laską bajeruje... to tez wykorzystalam takiego chlopaka co do tej pory jes we mnie zakochany (tzn wykorzystalam w tym sensie ze zabawilam sie jego uczuciami) i na ognisku siedzialam z nim on mnie objął i w ogole a niedaleko był wlasnie moj byly i to widzial... to potem zniknął na jakis czas i jak wrocil poprosil mnie o rozmowe i mowil mi ze jak mnei widzial z tym kolesiem to poszedl do lasu i plakal... przy mnie tez sie poplakal chcialabym zeby znowu tak bylo jak w zeszle lato... 14 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-12 23:20:15 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie A skoro jesteś pewna tego że chciałabyś z nim porozmawiać to nie mogłabyś tego jakoś zainicjować?.. Np. jak wiesz w jakich miejscach przebywa mniej wieciej kiedy może wyjść z domu.. i zaczepić o jakąś głupote czy nie może Ci pomóc czegoś zrobić czy naprawić.. i kiedy tak by wyszło.. poprostu porozmawiać powspominać i zobaczyć jego reakcje na to wszystko..Ja byłam akuat dzisiaj umówiona z koleżanka i właśnie szłam do niej kiedy właśnie On jechał do pracy.. zatrzymał sie.. kiedy powiedziałam mu że mieliśmy się dziś spotkać powiedział że spał cały dzień i że ekran w tel. mu sie popsuł i że napewno jutro się spotkamy..i porozmawiamy.. i niby umówiliśmy się? tylko co ja mam mu powiedziec i wogule co on mi powie..-bo jeśli juz jest pewny ze nie chce bysmy byli razem? czy ja wogule tego chce? Niby chce.. ale czy boje się.. czy jeszcze warto.. 15 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-12 23:30:41 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie jeszcze nigdy nie widzialam go samego... on zawsze z kims jest a jak z kims jest to nie zaczepie go na pewno ;/ myslalam zeby poprosic kolege zeby jakos zorganizowal to spotkanie ale boje sie ze zaraz mu wszystko powie ;/ i nie wiem tyle mam pomyslow a zaden nie jest dobry ;/ juz nie mam sily a ja na Twoim miejscu bym zaryzykowała... jeśli naprawde go kochasz to nie pozwól na to zeby go stracić bo potem bedzie sie meczyc tak jak ja już drugi rok ;/ 16 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-12 23:34:59 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie no tak tylko nie wiem czy on tego chce... a nie masz wlasnie jakies wspolnej znajomej/znajomego? który moglby zorganizowac ognisko przypusmy na rozpoczecie lata?? 17 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-12 23:48:09 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniemamy wielu wspólnych znajomych i dlatego właśnie w zeszle lato często byylismy na tych samych imprezach... ale te imprezy co byly rok temu to sa znowu ale tamci znajomi poklocili się z nim i już go nigdzie nie zapraszają... a ci miejscowi znajomi , nie ufam im... ale z tym ogniskiem to dobry pomysł...tydzien temu jechaliśmy ekipą na mazury i właśnie jechał z nami mój dobry kolega i tym samym jego sąsiad i tez dobry kolega... i pisalam do niego zeby wziął jeszcze kilku znajomych zeby bylo wesolo, na mysli mialam mojego ex ale nei powiedzialam mu wprost, no i nie pojechal z nami. Pojechal tylko ten kolega i jak pytalam czemu nie wziął ludzi ze swojego osiedla to powiedzial "chodzi Ci o Mateusza, ni chcial..." ;/ 18 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-13 00:05:05 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie a może poprostu napisz do niego.. prosto z mostu czy nie ma ochoty na spacer bo potrzebujesz porozmawiac z kims kto Cie dobrze zna.. może masz problem badz mialas taki o ktorym on tylo wiedzial to moglabys mu powiedziec ze chcialabys o tym pogadac bo nie masz z kim. A jesteś pewna tego że on chce? czy nie bardzo? bo jeśli tak to możesz walic prosto z mostu i poprostu zacząc z nim ''flirtowac'' nawet na początku przez smsy czy cos 19 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-13 00:09:56 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniedo czasu kiedy mieliśmy kontakt byłm pewna bo pisał do mnie codziennie i to nie były rozmowy jak z kazdym innym kolegą, pisal do mnie np jak slicznie dzis wyglądalas itp... ale ja zmienilam numer ;/ i teraz mi glupio napisac do niego pierwsza bo on na pewno iwe o tym ze przez niego zmienilam ;/ ostatnia nasza rozmowa na tel przez smsy to byla klotnia, wkurzylam sie wtedy ostro i dlatego postanowilam zmienic numer ;/ to juz z 5 miesięcy nie mamy kontaktu i teraz nie wiem czy pisac czy nie? 20 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-13 00:17:05 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Myśle ze skoro jesteś taka zdecydowana to napisz!.Nawet cos w stylu : Hej. Pewnie wiesz że zmieniałam nr. Chciałam żebyś go mial gdybyś miał kiedyś ochote sie odezwac.... no i wtedy pozostaje dalej czekac..jesli napisze zalezy mu- jesli nie czas sie oswajać wreszcie z mysla ze to tylko zludzenia..Dziwnie czuje sie dając Ci rady kiedy sama nie moge poradzic sobie ze soba.. jednak wydaje mi sie ze sama bym tak zrobila 21 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-13 00:27:05 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Po ponad 5 miesiącach dopiero mu dam swój nowy nr... troche glupia sprawa on zawsze byl taki honorowy jak ktos co smu zrobił to potrafił się ni odzywać tyle czasu... z jednej strony mam ochote go rozszarpać za to ze przez niego cierpie ale z drugiej bym go teraz tak mocno przytulila ;/ no nie wiem bede musiala sie jeszcze zastanowic ... może masz racje żeby napisać do nieego, w sumie nie mam nic do straceniadzięki za rady może przedstawisz dokładniej swoją sytuacje to też pomyślę nad tym obydwie jestesmy w trudnej sytuacji ale może jakoś sobei pomożemy 22 Odpowiedź przez monia_3103 2011-06-13 09:35:13 monia_3103 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-25 Posty: 1,706 Wiek: ćwiartka na karku :) Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie scooby_doo napisał/a:Dziwnie czuje sie dając Ci rady kiedy sama nie moge poradzic sobie ze soba.. jednak wydaje mi sie ze sama bym tak zrobilaInnych chętniej dajemy rady, bo wiemy jakie, czasami jednak my nie umiemy sobie dać rady i szukamy jej u innych...NormaTwój facet zachował się, że tak powiem dziecinnie. Dobra rozumiem, koledzy też w życiu potrzebni są, bo związek to również umiejętność odseparowania się i pozwolenie na spotkania z innymi. Ale możliwe, że kolega miał/ma wpływ na Twojego partnera... Wiesz chłopaki przy piwku sobie gadają, on się wyżala a ten doradza mu. To, że nie ma dziewczyny (ten kolega) przemawia przed tym, że może nie spotkał się wcześniej z taką sytuacją i podsuwa mu tylko jeden scenariusz...Jego zachowanie, a raczej uznanie, że takie sprawy powinno się załatwiać przez SMSy to jest poniżej godności każdego człowieka. Widać jak mu zależy. Ja rozstałam się z moim jakiś czas temu, nie powiem, że mam to gdzieś - bo tak nie jest. Ale on miał tą odwagę, aby przyjść i porozmawiać ze mną i nadal to robi... Widzi, że między nami są jakieś niedomówienia i pisze prosząc o spotkanie... Ja również raz do niego napisałam, że potrzebuje rozmowy - nie było żadnego ALE. Musiałam mu powiedzieć coś, bo męczyło mnie to, dusiło...Co do spotkania to głowa do góry... Pokaż mu klasę i ze spokojem mów do niego... Powiedz co o nim myślisz (ale bez płączu i krzyków, żalu i pretensji) spokojnie z dystansem... Pokaż, że choć się rozstaliście to jesteś nadal tą pogodną dziewczyną... Wiem, że będzie stres itp ale wszystko minie zobaczysz... Jeśli natomiast do spotkania nie dojdzie to już sama powinnaś wiedzieć, że nie warto się męczyć, walczyć i starać się... Boleć przestanie, z czasem... Niektórzy tak bardzo pamiętają o celu, do którego zmierzają - iż zapomnieli o ruszeniu z miejsca 23 Odpowiedź przez Blanka19 2011-06-13 22:22:28 Blanka19 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 67 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanieMasz absolutną rację... wiem że zachował się beznadziejnie i dalej to robi... i wiem też ze powinnam dać sobie spokój z nim ale nie potrafie, to jest silniejsze ode mnie, 2 lata nie wystarczyly zeby zapomniec.... nie wiem juz co dalej robic kiedy ja naprawde się męcze jak nie ma go przy mnie ;;/ glupia sytuacja 24 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-16 21:00:40 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanieKobietki chyba właśnie przechodze kryzys... wiem ze to wszystko bez sensu jeszcze jak ostatnio weszłam na jego konto na fb.. wpadłam w doła.. na początku wydawało mi sie ze sobie jakoś radzę że takim dupkiem nie ma sie cos przejmowac.. i nawet chcialam sie odgryźć... ale powoli wymiękam.. że tak powiem.. Nie potrafi sobie z tym wszystkim poradzić.. tasknie za tym kim był kiedyś.. 25 Odpowiedź przez monia_3103 2011-06-16 21:37:26 monia_3103 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-25 Posty: 1,706 Wiek: ćwiartka na karku :) Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Blanko niestety niczego na siłę nie zrobisz, faceta do bycia z Tobą nie zmusisz a tym bardziej nie wolno Ci żebrać o związek... Ciężko jest w takich momentach, gdy ktoś kto był Twoim całym światem, u kogo złozyłaś w dłoniach swój świat, życie i siebie tak się odnosi względem Twojej własnej osoby... Jednakże czasami warto się zastanowić, czy cierpienie jakie teraz przechodzisz, czy te tęsknoty są warte jego osoby? Tego człowieka, który zadał Ci ból i który możliwe ma Cię gdzieś?Po co? Aby ponownie cierpieć? Co Ci daje to? Czyżby zadanie bólu z jego strony było dla Ciebie formą zainteresowania? Wątpie... Jesteś wspaniałą kobietą o dobrym sercu, czasami warto pomyśleć o tym co zrobić by Tobie było dobrze, stać się na chwile egoistką...Scooby_doo a czemu weszłaś na jego konto na fb? Nie uważasz, że jeśli wszystko jest skonczone to nie warto, bo przysporzy Ci kolejnego zawodu? Powracać uczucia, tęsknota będą, to nieuniknione, ale czasami warto wziąć się w garść. Na tym świecie żyją tacy faceci, którzy nawet nie zasługują na Nasze kobiece cierpienie itp. Zemsta jest słodka na krótki czas, lepiej zachować się inaczej, pokazać że jest się dorosłą osobą i olać palanta... Bądź tą mądrzejszą, pokaż że on nie jest wart Ciebie i nie zawracasz sobie nim głowy... Wiadomo tęsknimy za dotykiem, głosem, ale zaduś w sobie owe uczucia, bo przez nie właśnie masz doły, przez nie jesteś smutna! A nie warto... Olej kolesia, zajmij się sobą!! Niektórzy tak bardzo pamiętają o celu, do którego zmierzają - iż zapomnieli o ruszeniu z miejsca 26 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-17 10:02:15 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Po co weszłam? Nie wiem ale najśmieśniejsze jest to.. że on myśli że o niczym nie wiem.. i ostatnio napisał ze wogule myslał o nas ze mu mnie brakuje ze chce porozmawiac szczerze.. ale wiecie to takie puste słowa..Dlatego własnie wiem że zemsta niczego nie rozwiąże.. zresztą to chyba nie w moim stylu..Biegam codziennie, zaczełam chodzić na basen i co jakiś czas na siłownie.. a to wszystko tylko po co żeby sie ''wyrzyć''- mam taką cichą nadzieje że może po tym zrobi mi się lepiej.. ale czy to wszystko wogule jest w stanie to rozwiązać.. Przyjaciółka mi powiedziała ze nic dziwnego ze cierpie- że wypłacze swoje ale wkońcu wszystko się ułoży i że los wkońcu sie kiedyś odwróci i tak jak ja przez niego cierpie.. to kiedyś on za to zapłaci.. 27 Odpowiedź przez Kolibre 2011-06-17 15:10:53 Kolibre Tajemnicza Lady Nieaktywny Zawód: specjalista Zarejestrowany: 2011-06-16 Posty: 84 Wiek: 28 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstaniePowiem tak - przeżyłam coś bardzo podobnego, tyle że ja spotykałam się z tym chłopakiem krócej niż rok. Były rozstania i powroty, wpadłam w stany nerwicowe, depresyjne....było mi ciężko, jak przeżywałam po raz kolejny zostawienie mnie i kolejny powrót. Świata poza nim nie widziałam, ..ale powiem tak, zastanów się czy warto, a jak znów się zawiedziesz na nim?? Pomyśl o sobie, myślę, że ten Twój były nie docenił Cie, pokaż mu że stać Cię na więcej.... 28 Odpowiedź przez scooby_doo 2011-06-17 17:53:49 scooby_doo Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-11 Posty: 12 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie Kobietki co zrobić.. jak wczesniej wspomniałam byłam na tym fb...Dzisiaj napisał do mnie smsa o spotkaniu.. zgodziłam sie..-tylko wlasciwie po co.. ale zastanawiam sie czy wydrukowac te rozmowy z fb i mu pokazac? czy moze raczej sie powstrzymac?Tak masz racje Kolibre.. nie zasługuje na to- na mnie, naprawde staram sie z tym radzic jak najlepiej potrafie.. 29 Odpowiedź przez dziewczyna_Szamana 2011-06-27 00:06:24 dziewczyna_Szamana Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-27 Posty: 103 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie hej dziewczyny pozdrawiam Was serdecznie. Przyznaje się , że to jest moje pierwsze forum , nie wiem nawet czy dobrze piszę w sensie.....w tym okienku..... przeczytałam Wasze posty i jestem niestety jedna z tych które też cierpią nie wiem nawet co wam opisac i jak... wiem jedno ,że nzajomym sie juz wstydze i w sumei zbytnio to nikogo nawet nie obchodzi co u mnie a w szczegolnosci co z nim . bo i tak zazwyczaj sie godzilismy . DZIEWCZYNY NASZE ROZSTANIE TRWA 2 lata..... to jest jakis obłed a ja nie mam pewnosci czy po 2 3 tygodniahc nie wróci... nawet nie wiem co Was opowiedziec tyle tego było...... ale dłuzej juz tak nie potafie życ ;/ Jeśli ktoś zada Ci cierpienie, wiedz, że najlepszą zemstą jest przebaczenie. 30 Odpowiedź przez dziewczyna_Szamana 2011-06-27 00:12:02 dziewczyna_Szamana Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-27 Posty: 103 Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie oo udało mi się prawidłowo dodać , hehe w erze komputerów a ja pod tym wzgledem ciemna nie wiem nawet skad sa te kłotnie one potafia być z wszystkiego..... ze za czesto dzwonie , za poźno.... ze nie rozumiem , ze jest zmeczony po pracy..... dziewczyny nie ogarniam tego naparwde.... z cieszacej sie z życia zwariowanej majacej znajomych dziewczyny stałam sie kłebkiem nerów i w psychice mam tylko zakodowanego jego ... masakra.... jesli która odpwoie na posta chętnie sie podzile nawet nie wiem co Wam opisac.... od środy nie jestemy razem....jutro mam zamiar przyjsc do niego do pracy jest kurierem bo przyjedzam na ostanie 3 dni do miasta gdzie studiuje i gdzie on mieszka i mam zamiar usłyszec to wszytko w zywe oczy ... tylko wiem jak zawsze sie to konczyło..... nie chciał mnie wpuscic do busa , ze nie mamy o czym gadac a nwet czasami potafił mi odjechac pzred nosa..... masaka dziewczyny wiem , z eon mnie nie szanuje nie wiem czy to miłosc... czy to przywiazanie ale nie chce bez niego życ i chyba nie uem pomyslcie 22 lata sie rozstawac a w sumie 5letni zwiazek ;/ Jeśli ktoś zada Ci cierpienie, wiedz, że najlepszą zemstą jest przebaczenie. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Nie próbuj zmienić się w ciągu jednej nocy! Jeśli Twoje zachowanie było głównym powodem rozstania, nie udowadniaj mu, że w ciągu chwili potrafisz się zmienić. Po pierwsze jest to niemożliwe a po drugie na pewno niewiarygodne. Weź głęboki wdech i spędź kilka dni na analizowaniu swojego zachowania i przemyśleń odnośnie związku i partnerstwa. Poświęć chwilę na przemyślenie dlaczego Twój związek się zakończył, pracuj nad sobą byś zmieniła się na lepsze. Jeżeli macie do siebie wrócić to wrócicie – ale nic nie może wyjść na siłę. Jeśli będziesz skupiona na odzyskaniu jego i pokazaniu mu jak szybko potrafisz się zmienić, prawdopodobnie nawet jeśli do Ciebie wróci to bardzo szybko wasz związek stanie się taki jak wcześniej. NAJWAŻNIEJSZE: nie zmieniaj się dla kogoś! Zmień się dla siebie! Wypisz powody dla których mógł z Tobą zerwać, zastanów się, czy są dla Ciebie uciążliwe i czy chcesz dalej taka być. Często po prostu do siebie nie pasujemy i w pewnym momencie gdy nie możemy się dotrzeć zrywamy. Nie należy się wtedy zmieniać a raczej pracować nad swoją pewnością siebie i swoim charakterem, w przyszłości na pewno znajdziesz kogoś kto pokocha to, że masz ciętą ripostę a nie będzie się denerwował za każdym razem gdy się odetniesz na jakąś uwagę. A jeśli jesteś nieśmiała a Twój były partner ciągle się o to irytował, możesz być pewna, że spotkasz kogoś, kto pokocha w Tobie tą nieśmiałość. Unikaj kontaktu ! Może wyjdziesz na zdesperowaną lub słabą w jego oczach jednak lepiej dla Ciebie będzie całkowicie odciąć się od możliwości kontaktu z nim. Zrezygnowanie z kontaktu z byłym jest prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych decyzji jakie trzeba podjąć po rozstaniu. Jednak jeśli ktoś decyduje się zakończyć związek z Tobą, kontynuacja jakichkolwiek relacji może sprawić, że staniesz się zbyt natrętna. Zdecyduj się na zablokowanie jego numeru gadu-gadu, telefonu, wyrzuć ze znajomych na Facebooku i innych portalach, a jeśli spotykasz go w drodze do pracy, szkoły czy na uczelnie to zacznij chodzić nowymi drogami i nie czuj się z tego powodu źle – unikanie go sprawi, że szybciej sobie poradzisz. Jeśli należy on do grona Twoich znajomych staraj się, rzadziej wychodzić z całą paczką a próbuj spędzać czas z kilkoma wybranymi osobami, gdzie będziesz mieć pewność, że go nie spotkasz. Jeżeli mieszkacie razem postaraj się o to abyś jak najszybciej mieszkała sama i była niezależna od niego. Nie proponuj bycia „tylko przyjaciółmi” Chyba, że koniec waszego związku jest dopiero w fazie początkowej i bez takiego podejścia nie będziesz w stanie ruszyć na przód. Teraz masz czas na odnowienie i odświeżenie, nie trzymaj w sobie nadziei na pojednanie. Oczywiście, może się zdarzyć mała szansa, że obydwoje będziecie chcieć do siebie wrócić, ale nawet jeśli do tego dojdzie pamiętaj o najważniejszej bardzo prostej zasadzie : zrób sobie przerwę. Daj sobie czas aby opłakiwać czy żałować Twojej straty. Poznaj siebie jako singielkę. Zaznacz swoją niezależność i znajdź rzeczy, które Cię uszczęśliwiają. Przyjaźnienie się z byłym przedłuża tylko cierpienie. Nie trzymaj pozostałości po byłym Jest kilka rzeczy, które wchodzą w skład „pozostałości” po związku, są to zdjęcia, piękne błyskotki, pamiątki, ubrania czy nawet jedzenie. Po rozstaniu, w szczególności gdy macie dzieci, ogromnym wyzwaniem będzie pozbycie się wszystkich rzeczy z domu. Na szczęście to nie jest rzecz, którą powinnaś robić! Zamiast tego, spakuj w pudła wszystko co będzie w jakiś sposób potrzebne Ci w przyszłości, ale wciąż zbyt mocno przypomina Ci Twojego ex, odłóż to pudło na strych, do piwnicy czy do domu rodziców na przechowanie, z daleka od miejsca w którym przebywasz. W ciągu dnia i tak przeżywasz dużo momentów przypominających Ci byłego. Więc po co dokładać sobie więcej bólu do każdego dnia? Pozwól negatywnym emocją wyjść na zewnątrz Nie ma co zaprzeczać temu, że będziesz czuła silne emocje związane z zerwaniem jak złość, strach, wstyd, niepewność, samotność, poniżenie, smutek, desperacje czy zazdrość. Wielu osobom te uczucia ujawniają się poprzez płacz lub kłucie w sercu (uczucia złamanego serca) czy ścisk żołądka. Takie „negatywne” uczucia nie tylko są zdrowe, ważne jest to aby je odczuwać gdyż sprawiają, że jesteśmy silniejsze emocjonalnie. Oczywiście, wydają się one być żałosne i nie sprawią, że poczujesz się lepiej nawet przez moment, jednak czas, który dasz sobie na opłakiwanie i rozpaczanie będzie bardzo ważnym momentem w leczeniu się po rozstaniu. Dlatego nie wiń siebie za te emocje i nie czuj się z tym źle, pozwól sobie na te uczucia a w pewnym momencie one powoli staną się coraz słabsze. Nie przestawaj o siebie dbać Większość ludzi do życia potrzebuje tego samego: jedzenia, snu i bezpieczeństwa wynikającego z schronienia (domu, mieszkania). Przechodząc przez bardzo trudne rozstanie, niektórzy ludzie nie są wstanie dać sobie rady z tak prostymi zadaniami (jak codzienne obowiązki) – co jest zrozumiałe, ale nie do zaakceptowania. Jeśli nie jesteś w stanie być swoją najlepsza przyjaciółką w tym momencie, poproś o pomoc. Nawet jeśli przez związek zaniedbałaś przyjaciół odezwij się do nich teraz – przyjacielem jest się całe życie i w trudnych momentach wyciąga się rękę i pomaga się mimo wcześniejszych różnic. Porozmawiaj z rodziną a nawet z psychologiem. Powiedz przyjaciołom i rodzinie, że będziesz potrzebować teraz dodatkowego wsparcia przez jakiś czas. Ponadto, stwórz plan podniesienia się po zerwaniu i powieś w widocznym miejscu np. na lodówce czy w pokoju nad biurkiem, jeśli masz możliwość to nawet w mało widocznym miejscu w pracy. Tym sposobem, nie tylko będziesz mieć opiekę ze strony Twoich przyjaciół i rodziny, a także będziesz mieć blisko siebie niezawodną listę rzeczy, która przypominać Ci będzie co masz zrobić by być szczęśliwą. Pozbądź się starego, kup nowe Tyczy się to wszystkiego co możesz zmienić – kolor włosów, szczoteczkę do zębów, ubrania, poszewkę na łóżko, poduszki itd. Cokolwiek Ci przyjdzie do głowy to wyrzuć i kup nowe. Zerwanie oznacza zazwyczaj nowy początek. Wysprzątanie i przeorganizowanie Twojego osobistego miejsca pomoże Ci wyrzucić stare uczucia i odświeżyć Twój pokój. Bałagan może być depresyjny i przytłaczający, tylko zwiększy poziom Twojego stresu. Posprzątaj pokój, kup nowe plakaty lub obrazy, wyczyść ikony na pulpicie, zmień tapetę z pulpitu i wygląd gadu gadu. Posprzątaj z komputera piosenki, które Cię dołują, a poszukaj nowych – radosnych – to sprawi, że będziesz czuć się o wiele lepiej. Bądź aktywna fizycznie Nie zapomnij o ćwiczeniach fizycznych, które świetnie wpływają na depresje i smutek, a także oczyszczają umysł z ciężkich myśli. Wyjdź biegać na zewnątrz jak nigdy tego nie robiłaś, pójdź na siłownie, idź na spacer, możesz z przyjaciółką lub oddaj się w samotności kontemplacji. Zapisz się na sztuki walki lub kurs samoobrony – nie tylko wzmocnisz się fizycznie a także poczujesz się bezpieczniej po zmierzchu. Jeśli masz odwagę wybierz się na zajęcia z Pole Dance i naucz się akrobatycznych ruchów na rurze, podniesiesz swoje poczucie wartości i zrobisz coś czego nie robiłaś będąc ze swoim ex. Z pewnością będziesz czuć się pewniej siebie i bardziej kobieco. Kup karnet na basen lub inne zajęcia – wtedy nie zajdziesz wymówki aby nie pójść ćwiczyć. Zapisz się na kurs tenisa – tylko wcześniej wyszukaj przystojnego instruktora by umilić sobie zajęcia. Skacz na skakance, kręć hula hoopem i rób brzuszki oraz pompki, a z pewnością Twoje ciało zacznie dostosowywać się do nowego stylu życia.
madlen199 Dołączył: 2005-12-12 Miasto: Liczba postów: 134 30 lipca 2011, 15:52 Rozstałam się miesiąc temu z chłopakiem. W zasadzie sama tego chciałam, ale po czasie zrozumiałam, że nie mogę bez niego żyć. Teraz on już nie chce do mnie wrócić. Nie mogę się pozbierać. Ciągle o nim myślę i przygnębia mnie myśl, że on po prostu już mnie nie kocha :( Jak sobie z tym poradzić? Ile potrzeba czasu, aby po rozstaniu dojść do siebie...? Nadmienię, że byliśmy ze sobą ponad 5 lat, a 1 rok mieszkaliśmy ze sobą Edytowany przez madlen199 30 lipca 2011, 15:53 CzarnaMadzik 30 lipca 2011, 17:50 Madlen nie marnuj życia proszę Cię. Nie żałuj. Nie ma czego... zawsze gdy zatęsknisz za nim przypomnij sobie jego słowa.. madlen199 Dołączył: 2005-12-12 Miasto: Liczba postów: 134 30 lipca 2011, 18:08 Nie wiem dlaczego jestem taka głupia i za nim tak bardzo tęsknie... Pewnie tylko czas sprawi, że będę mogła w końcu spojrzeć na tą sytuację trzeźwo i stwierdzić, że tak naprawdę to ten związek nie miał racji bytu ... nicola18989 30 lipca 2011, 19:06 To normalne, że za nim tęsknisz. Byłaś z nim ponad 5 lat, to szmat czasu. Właśnie - nie ma na to dobrych rad, nie można tak szybko zapomnieć. Po prostu potrzeba na to czasu, a ile, to zależy. Nie narzucaj mu się, jeśli dalej by mu zależało to odpisałby na smsy lub napisałby sam od siebie, że tęskni. Miej swoją godność, nie poniżaj się. eyeofthetiger 30 lipca 2011, 19:11 Jeśli chodzi o rozstania to dla mnie zawsze najlepszym lekarstwem był 'klin',bo świetnie zajmuje czas i nie myśli się o tym co było kiedyś. Madeline1992 30 lipca 2011, 19:58 Wiesz ,każdy człowiek radzi sobię z podobnymi sytuacjami zupełnie inaczej ale jestem pewna ,że czas leczy rany ja po rozstaniu brałam koleżankę do siebie na noc wypiłyśmy parę piw zajadając się lodami i nawalonej było łatwiej się z tym pogodzić no ale każdy jest inny;) przejdzie Ci widocznie tak miało być kiedyś będziesz się z tego śmiać Gabryska27 30 lipca 2011, 20:02 Zadna rada Ci nie to przetrwac i leczy rany i to jest swiete powiedzenie a na dodatek sie poprostu nie byl Ci pisany i spotkasz kogos innego kogo bardziej sobie tylko troche wiecej sie czyms co lubisz jakies stare znajomosci-wyrwij sie z domu. GosiaZosia 30 lipca 2011, 20:04 Rozstania są dziwne... Ja zrywając byłam w stu procentach przekonana, że dobrze robię. A później żałowałam, tęskniłam, idealizowałam h**a do potęgi. Trzymaj się raz podjętej decyzji. Gdyby było Ci z nim dobrze - nie zerwałabyś. Dałaś sobie szansę - poznasz kogoś lepszego, zobaczysz:) A póki co... no cóż, każdego faceta, jaki by on nie był, trzeba opłakać i przeboleć (i 5 lat życia też). Popłacz sobie, masz do tego prawo. Ale jednocześnie zerwij wszelkie kontakty, wywal zbędne rzeczy, schowaj głęboko zdjęcia... Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Słonko jeszcze zaświeci:) Dołączył: 2009-09-14 Miasto: Gdzie Tylko Zechcę Liczba postów: 230 30 lipca 2011, 21:40 czas, czas... u mnie właśnie minął rok od rozstania z facetem (byliśmy razem 6 lat, prawie 5 lat wspólnego mieszkania, w tym roku miał być ślub) i mimo, że wiem, że to była dobra decyzja to jednak faktycznie przestałam go nienawidzić, zapomniałam wszystko co złe, to że potrafił mnie popchnąć, szturchnąć, uderzyć :/ czas leczy rany, ale niestety też kaleczy wspomnienia.. potrzebujesz czasu, a to czym go wypełnisz - czy imprezami, płaczem, kinem, randkami zależy tylko od Ciebie.. uwierz mi że będzie dobrze.. ja też w to wierzę w to mimo, że sama do tej pory jeszcze szukam tego jedynego (a może już znalazłam, tylko nie chcę w to uwierzyć).. OrangeMilanos7 30 lipca 2011, 22:00 Rzeczywiście.. rozstanie z ukochaną osobą nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Na początku zawsze jest trudno zapomnieć. Większość ludzi mówi sobie 'Boże, jak ja bez niej/niego wytrzymam!? Nie dam rady!' . Ale takie gadanie przecież nie pomaga, tylko powoduje jeszcze większy smutek i więcej wylanych łez. Należy po prostu wziąć się w garść. Pierwszym krokiem w zapominaniu jest całkowite wyeliminowanie go z pamięci. Staraj się nie wspominać chwil wspólnie spędzonych. A kiedy już on znów zawładnie Twoimi myślami, pomyśl wtedy o czymś co sprawia Ci przyjemność. Nie dopuszczaj go do swojej głowy. Zobaczysz, dasz radę! ;) Trzymmam kciuki! adamantan 30 lipca 2011, 22:18 Skoro z nim zerwałaś to znaczy że miałaś powód. Jeśli to był dobry powód to dobrze, jeśli nie ? no cóż skoro już nie chce do Ciebie wrócić to znaczy że tak naprawdę Cię nie kocha. Odpuść sobie. Wiem, że to ciężkie, ale nie powinnaś siedzieć i się użalać. Idź zrób coś. Pobiegaj, idź na rower, na zakupy, umów się ze znajomymi ..
Rozstanie boli. Najbardziej, gdy to nas porzucają. Podkopuje pewność siebie, powoduje niewyobrażalną pustkę, sprawia, że wycofujemy się z życia. Jedni błyskawicznie rzucają się w wir nowych znajomości. Inni w samotności przechodzą żałobę po nieudanym 123RFRozstanie boli. Najbardziej, gdy to nas porzucają. Podkopuje pewność siebie, powoduje niewyobrażalną pustkę, sprawia, że wycofujemy się z życia. Czy są uniwersalne zasady, które czynią rozstanie mniej bolesnym?Kiedy związek się rozpada, najczęściej powoduje to ogromne spustoszenie w naszym życiu – nawet jeśli ostatnio nie układało się najlepiej, było więcej kłótni niż radości i wydawało się, że koniec wisi w Po 1,5 roku związku chłopak zostawił mnie kilka tygodni temu, dlatego że nie umiałam okazywać uczuć i często się kłóciliśmy. Nadal go kocham, jestem załamana, nie mam na nic siły. Nikt nie umie mnie pocieszyć. Nie chce mi się Mam 31 lat i tydzień temu usłyszałem najgorsze słowa w życiu od osoby, która dla mnie była wszystkim. Zostawiła mnie dla innego faceta po 3,5 roku bycia ze sobą. Jest mi cholernie Mnie też zostawił. Przyszedł z bukietem czerwonych róż, przyznał, że wiele spraw spieprzył i uciekł jak Piotruś Pan… Kolejny niedojrzały emocjonalnie facet. Ilu jeszcze takich chodzi po świecie? Takich, którzy albo się pomylili, albo już nie kochają, albo odchodzą do innej. Nieważne, jak długie miałam związki, jedno wiem – nie warto płakać przez faceta, oni są nic nie wpisy z naszego forum to tylko wierzchołek góry lodowej. Internet pełen jest gorzkich wyznań porzuconych osób, które nie radzą sobie z nową sytuacją. Psychoterapeuci twierdzą, że to, co czujemy po rozpadzie związku, przypomina uczucia osoby w żałobie. W obu sytuacjach chodzi zresztą o utratę kogoś bliskiego i uczucie pustki, jaka po nim terapeutów wymienia pięć etapów, przez które musimy wtedy przejść. Są to:- Etap pierwszy – wstrząs, szok, Etap drugi – niedowierzanie, zaprzeczanie temu, co się Etap trzeci – bezsilność, bezradność, Etap czwarty – ukojenie, godzenie się z sytuacją i akceptowanie Etap piąty – trwała akceptacja, powrót do normalności, nowe nadzieje na więc naturalne, że po rozstaniu szalejemy, chociaż fakt, że mają tak wszyscy, którzy stanęli w obliczu nieudanego związku, niewiele nam pomaga. Ból może być naprawdę dotkliwy – nie tylko psychiczny. W medycynie istnieje zespół złamanego serca. To potoczna nazwa dla zespołu takotsubo (kardiomiopatii stresowej). Chodzi o zespół objawów ostrej niewydolności serca, który nie ma podłoża tej dolegliwości jest słabo znana, wiele jednak wskazuje na rolę czynników emocjonalnych. Zespół takotsubo diagnozowano bowiem zarówno u osób, które np. straciły kogoś bliskiego wskutek śmierci albo które przeżyły rozstanie. Typowe objawy zespołu złamanego serca to ból w klatce piersiowej, nieregularna praca serca, objawy obrzęku płuc, obniżenie nastroju, nagłe zatrzymanie krążenia w mechanizmie migotania nie jest groźne, a do powrotu prawidłowej funkcji skurczowej serca dochodzi w przeciągu 2-3 tygodni. To niezbicie pokazuje, że najlepszym antidotum na ból rozstania jest czas. Potwierdzają to ci, którzy przez to przeszli. - Rozstanie to taka mała śmierć, ale fakt, że z czasem jest lepiej - mówi 26-letnia wszystko potrzeba czasuA ile tego czasu potrzeba, by dojść do siebie? To kwestia indywidualna. „Rozstałam się z facetem (on ze mną zerwał) pięć miesięcy temu i wciąż kocham go tak samo. Ani na moment nie przestaję o nim myśleć i męczę się z tym, boję się, że nigdy mi nie przejdzie. Byliśmy razem półtora roku, bardzo go kocham, wiązałam z nim przyszłość i strasznie mi przykro, że tak się stało… Chcę zacząć żyć, ale nie potrafię. Robiłam już wszystko, żeby zapomnieć, ale nic z tego” – to wpis z forum wypowiedzi internautów wynika, że każdy dochodzi do siebie po rozstaniu w swoim tempie. Niektórym wystarcza kilka tygodni. Inni potrzebują paru miesięcy. Są też tacy, którzy rany po rozstaniu leczyli przez lata. Tym dłużej będzie to trwało, im bardziej będziemy tłumić w sobie negatywne emocje. Unikanie płaczu, trzymanie w sobie bólu, pocieszanie się przypadkowymi znajomościami zdaniem psychoterapeutów nie są najlepszym sposobem, by stanąć na nogi po rozpadzie związku. Mamy prawo do silnych które mają za sobą rozstanie, wiedzą, że choć ból jest wtedy dotkliwy, czas naprawdę leczy rany. I choć nie sprawi, że nasza przeszłość zostanie wymazana, to spowoduje, że w końcu się otrząśniemy i będziemy znowu cieszyć się lepszego życiaCiekawie stawia sprawę Lisa Steadman, specjalistka ds. związków, autorka poradników, osobowość telewizyjna w książce „Rozstanie. Pierwszy dzień Twojego lepszego życia!” (Sensus 2010). Jej zdaniem rozstanie może być wręcz błogosławieństwem, wybawieniem. „Tak dla Twojej informacji: Twoje rozstanie to coś fantastycznego. Dlaczego? Bo wybrałaś siebie – niezwykłą siebie – zamiast związku, który już nie funkcjonował”.Steadman pisze tak: „Uważam, że to niesłychanie odważne i inspirujące. Jeśli to Ty byłaś tą, którą porzucono, nie myśl nawet, że bycie porzuconą oznacza, że jesteś popsuta albo nie jesteś taka świetna. Może po prostu nie zebrałaś się wystarczająco szybko na odwagę, by to zakończyć. A może całe to rozstanie było szokiem? Jeśli tak było, potraktuj je jako dzwonek ostrzegawczy (i dar od losu). Ewidentnie osoba, którą z Tobą zerwała, nie była dla Ciebie odpowiednia. Kończąc Wasz związek, po prostu dała Ci możliwość pójścia w życiu do przodu bez żadnego poczucia winy”.Zdaniem Lisy Steadman skoro związek się rozpadł, to znaczy, że coś w nim nie funkcjonowało. A wy do siebie nie pasowaliście. Dotyczy to zarówno osób porzuconych, jak i tych, które zdecydowały o zakończeniu relacji. „Rozstanie nie jest zależne od tego, jak związek wyglądał w oczach innych ludzi. Liczy się to, jak wyglądał dla Ciebie, a przede wszystkim, jakie w Tobie budził uczucia (…). Po dotkliwym, niszczącym i niemożliwym do wytrzymania bólu przychodzi przyjemność (tak, dobrze przeczytałaś – przyjemność!). Przyjemność odkrywania na nowo siebie i swojego cudownego życia” – uważa autorka jest zatem początkiem nowego rozdziału w twoim życiu. Będziesz miała teraz okazję zrobić remanent w swoim życiu, przewartościować je i przede wszystkim czekać na kogoś, kto będzie do ciebie pasował bardziej niż klinem?Niektórzy uważają, że receptą na złamane serce jest… nowa miłość. „Jestem ciekawa, jakie jest wasze zdanie. Czy przysłowiowy klin to dobry sposób na zapomnienie o ranach i bólu po dopiero zakończonym związku? Moje znajome twierdzą, że powinnam zacząć spotykać się z jakimś facetem, że to pozwoli mi złapać oddech i dystans do przeszłości. Co o tym sądzicie? A może macie lepsze pomysły i propozycje dla osób, którym ciężko zapomnieć? Czy należy wchodzić w nowe związki dla zapomnienia?” – pyta na forum jest teorii na ten temat. Niektóre osoby twierdzą, że otaczanie się ludźmi i szukanie wśród nich nowej miłości może pomóc złagodzić ból po rozstaniu. Większość Polek wypowiadających się na forach dyskusyjnych uważa jednak, że zbyt szybko wiążąc się z nowym mężczyzną, można zrobić krzywdę i sobie, i jemu. „U mnie było tak, że dopiero nowy związek sprawił, że zapomniałam o poprzednim. Ale moim zdaniem nie można rozpoczynać nowej relacji zbyt szybko. Wiązanie się z kimkolwiek tylko po to, żeby zapełnić pustkę, to olbrzymi błąd. Trzeba dać sobie trochę czasu” – uważa powrotowi do codzienności po rozstaniu na pewno sprzyja otaczanie się przyjaciółmi, poświęcanie czasu swoim sprawom, aktywność. Internautka Ola pisze: „Jestem sama od sześciu miesięcy, a byłam w związku sześć lat. Teraz już w ogóle nie myślę o nim. Wyłączyłam się, zajmuję się tym, co kocham, spotykam się ze znajomymi. Wiadomo, że wspomnienia zostają, ale trzeba wspominać je miło i nie rozpamiętywać. Ciężko żyć po rozstaniu, ale wierz mi – da się. Trzeba tylko przez pierwsze miesiące robić wszystko, by zająć czymkolwiek głowę. Moja kumpela twierdzi, ze origami jest niezawodne, ja osobiście wylewam żółć na papier, spaceruję, sprzątam. I nie słucham piosenek, które mi się z nim kojarzą”.Pomóc może też prowadzenie dziennika, zapisanie się na kurs doszkalający, wyjazd poza miejsce zamieszkania, uprawianie Steadman sumuje: „To, że Twoje rozstanie to coś fantastycznego, nie oznacza, że jest ono bezbolesne. Oznacza, że cierpiąc, powinnaś pamiętać, iż jest światełko na końcu tunelu. I nie, nie jest to pociąg pośpieszny z Twoim byłym na pokładzie”.Ewa Podsiadły-Natorska/(mtr), WP KobietaPOLECAMY:Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
jak przeżyć rozstanie forum