View credits, reviews, tracks and shop for the 2020 CD release of "Najlepszą Obroną Jest Atak (Demo CD Wersja Kolekcjonerska 2020)" on Discogs. Osiem historii online. The Bear online. Najlepszą obroną jest atak (1984) - Inżynier wojskowy próbuje udoskonalić technologię naprowadzania pocisków i stworzyć najnowocześniejszy czołg. Przez przypadek mężczyzna wchodzi w Kup teraz na Allegro.pl za 16,90 zł - NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK Dudley Moore E. Murphy (13507762629). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! 694 views, 32 likes, 4 loves, 0 comments, 9 shares, Facebook Watch Videos from TRIBE SQUAD: Najlepszą obroną jest atak! Wtedy kiedy nie mogliśmy wykorzystać prewencji do uniknięcia problemu Kup teraz na Allegro.pl za 379 zł - PEJA SLUMS ATTACK Najlepszą obroną jest atak 2CD (13029148992). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! jelaskan prinsip pendidikan yang diterapkan oleh jepang di indonesia. zapytał(a) o 22:12 Najlepszą obroną jest atak? kto to powiedział?potrzebne mi pilnie dam 5 łapek i naj To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Cyron odpowiedział(a) o 22:13: Adolf Hitler. Poważnie Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:13 w reklamie nie pamietam czego jakiejs tabeletki xD skorbolamidu :P ale nie to blocked odpowiedział(a) o 22:14 Tak, powiedział to Ryszard Andrzejewski czyli Peja. Cyron odpowiedział(a) o 22:19: Hitler ._. Peja naśladował Hitlera Cyron odpowiedział(a) o 22:19: Edukuj się człowieku Najlepszą obroną jest atak - dwupłytowy album wydany przez projekt DJ-a Decksa i Pei, Slums Hitler - "Najlepszą formą obrony jest atak" Uważasz, że ktoś się myli? lub Na ponad 120 dni przed najważniejszą imprezą piłkarską tego roku, patrzymy na naszą reprezentację i co widzimy? Na pierwszy rzut oka ukazuje się dziurawa jak szwajcarski ser polska defensywa. Pewni miejsca mogą być jedynie Wojciech Szczęsny i Łukasz Piszczek. O formę tych 2 piłkarzy możemy być spokojni. Potrzeba tylko modlitw o to, ażeby nie złapali kontuzji (chociaż w wypadku kontuzji Szczęsnego mamy wartościowych zmienników na bramce, gorzej z prawą stroną obrony). Pozostałe 3 pozycje w obronie to wielka niewiadoma. Selekcjoner Franciszek Smuda próbował chyba wszystkich wszędzie, i dalej nie ma rozwiązania tego problemu. Lewa obrona - tutaj głównym kandydatem do gry jest powracający po 16 miesiącach wolnego od piłki Sebastian Boenisch . Wiadomo, że jest faworytem Smudy, który powiedział kiedyś w mediach, że jeżeli Boenisch będzie zdrowy, to będzie grał na Euro. Czy jest sens wypowiadania takich słów? To pokazuje tylko słabość polskiej kadry po tej stronie boiska. A'propos konkurencji, drugą opcją na lewą stronę defensywy jest Jakub Wawrzyniak, obrońca Legii, któremu zdarzało się popełniać proste błędy, jak ten w meczu z Niemcami. Boenisch w obecnej formie, ani Wawrzyniak nie prezentują poziomu, który mógłby zapewnić dobrą grę na Euro. A wyjść awaryjnych już nie mamy. Środek obrony – kolejny wielki problem, po części stworzony przez Smudę. Podziękowanie za grę Michałowi Żewłakowowi, który powinien być podporą naszej defensywy podczas Euro było jedną z większych głupot, jakie przytrafiły się selekcjonerowi Smudzie(swoją drogą nie mało ich było). Zamiast byłego kapitana reprezentacji, który prezentował solidny poziom, unikał prostych i głupich błędów na środku obrony mamy Damiena Perquisa, który jest gorzej niż średniakiem we francuskiej Ligue 1, gdzie gra w barwach Sochaux. 3 najgorsza drużyna Ligue 1 zarówno pod względem punktów, jak i straconych bramek, dobrego świadectwa temu piłkarzowi nie przynosi, do tego jego nagła chęć do gry w barwach naszego kraju przed Euro. Często zdarzają mu się błędy, a i nie raz schodził z boiska z kontuzją podczas meczów kadry. Czy taki piłkarz powinien grać w pierwszej „11” ? Moim zdaniem nie. Drugim stoperem jest Arkadiusz Głowacki – tutaj akurat zgodzę się z selekcjonerem. Jeżeli obrońca Trabzonsporu będzie w pełni sił, to na pewno byłby wzmocnieniem naszej kadry. Jego doświadczenie i ogranie byłyby ważne w meczach podczas Euro. Dlaczego jednak selekcjoner nie postawi na „legijną” parę stoperów – Michał Żewłakow i Marcin Komorowski, który pod okiem starszego kolegi stał się bardzo solidnym obrońcą. Na pewno międzynarodowe ogranie, a bardziej jego brak w przypadku Komorowskiego, jest pewnym minusem przy jego nazwisku, jednak ambicji i zaangażowania temu chłopakowi odmówić nie można. Zaletą takiej pary jest zgranie, którego żadna inna para stoperów testowana przez Smudę (a sporo ich było przez okres, w którym Smuda jest selekcjonerem) nie ma. Na środku obrony do gry przygotowywanych było sporo obrońców: Kamil Glik, Maciej Sadlok, Marcin Wasilewski, Tomasz Jodłowiec, Grzegorz Wojtkowiak, Dariusz Pietrasiak, Piotr Celeban, Hubert Wołąkiewicz, Adam Kokoszka – ale żaden według selekcjonera nie okazał się na tyle dobry, aby na dłużej zostać w kadrze. Niestety Smuda konsekwentnie stawia na Perquisa, który według mojej własnej oceny nie jest tak dobry, żeby z urzędu dostać miejsce w reprezentacji podczas Euro. Jakiś czas temu na szczęście „Franz” wycofał się z propozycji występów Manuela Arboledy w kadrze podczas Euro. Prawa strona defensywy zarezerwowana jest dla Łukasza Piszczka z Borussii Dortmund, który jest najlepszym prawym obrońcą Bundesligi. Tutaj akurat, Smuda nie ma czego zepsuć. Piszczek to jeden z najlepszych piłkarzy w całej kadrze, i pozostaje nam się modlić o brak kontuzji. Zmiennikiem Łukasza powinien być Marcin Wasilewski, który powraca do formy po ciężkiej kontuzji, która o mało nie zakończyła jego kariery. Coraz lepsze występy w Anderlechcie napawają optymizmem przez zbliżającym się wielkimi krokami Euro. Znane powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak jest całkiem trafne, gdy porównamy je z grą naszej kadry. Liczymy przede wszystkim na dobrą grę z przodu „tria z Dortmundu”, które znakomicie się rozumie. Mamy nadzieję, na skuteczną grę kolejnej gwiazdy reprezentacji, na której zdrowie powinniśmy chuchać i dmuchać, czyli Roberta Lewandowskiego. Jeżeli uda nam się odsunąć grę z dala od naszego pola karnego, to możemy być spokojniejsi o wynik w tyłach. Możemy także liczyć na to, że w trudnych sytuacjach nasz bramkarz, niezależnie kto będzie stał między słupkami, uchroni nas przed stratą bramki. Jednak, aby być w pełni spokojnymi potrzebujemy dobrych obrońców, przede wszystkim na środku defensywy. Problemem tej kadry, selekcjonera, jak i udziału naszej drużyny w Euro jest to, że staramy się stworzyć drużynę, która ma tylko i wyłącznie osiągnąć dobry wynik na Mistrzostwach Europy 2012 w Polsce i na Ukrainie. Nie patrzymy perspektywicznie i nie wprowadzamy do drużyny młodych piłkarzy, którzy mogliby za kilka lat stanowić o sile tej kadry i grać na o wiele wyższym poziomie niż ci piłkarze, których teraz trener Smuda szuka po całym świecie, jak na przykład Perquis, Arboleda, Polanski czy Obraniak. Wiem, wiem, że atmosfera przed turniejem, którego jesteśmy gospodarzami jest podgrzewana non-stop. Szczęśliwe losowanie sprawiło, że jesteśmy faworytami grupy, a za niedługo będziemy w gronie kandydatów do wygrania. Ale Euro minie, i albo zagramy 3 spotkania – mecz otwarcia, mecz o wszystko, i mecz o honor, albo wyjdziemy z grupy i odpadniemy z Holandią, Niemcami lub Portugalią. Czy nie warto byłoby dać szansę kilku młodym chłopakom, żeby zagrali na Euro i poczuli atmosferę wielkiego turnieju, gdyż chwilę po Euro rozpoczną się eliminację do MŚ 2014, które rozegrane zostaną w Brazylii? Jeżeli dalej będziemy starali się stworzyć kadrę na jeden turniej, to nic dobrego z tego nie wyjdzie. Powinniśmy brać przykład z Niemców, którzy wprowadzają młodych piłkarzy do kadry podczas dużych turniejów. Owszem, nie mamy na razie młodych graczy pokroju Mullera, Kroosa, Götzego czy Großkreutza , ale nasza piłka cały czas się rozwija i coraz częściej nasi gracze wyjeżdżają na zachód, gdzie grają i rozwijają swoje umiejętności, choćby przykłady Świerczoka, czy Borysiuka z zakończonego okienka transferowego pokazują, że możemy mieć nadzieje na „lepsze jutro”, powinniśmy tylko lekko pomóc losowi i dać tym piłkarzom szanse. Naszą obronę można by porównać do słynnej Linii Maginota – na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie - selekcjoner ma „kłopot bogactwa” – tylu obrońców do wyboru, że nie ma powodów do zmartwień. Piłkarze, jak na przykład Perquis, chcą grać w naszej kadrze, a nie w kadrze francuskiej więc coś w tym musi być. Wierzymy, że wszystko jest w najlepszym porządku. Gdy jednak przyjdzie do sprawdzenia, do „wyłożenia kart na stół”, okaże się, że nasza obrona jak Linia Maginota tylko w małej części okaże się praktyczna i przydatna – mam na myśli Łukasza Piszczka, i Wojciecha Szczęsnego. Jak podczas II Wojny Światowej niemieckie wojska z łatwością poradziły sobie w walkach z Francuzami, tak nasi przeciwnicy z łatwością poradzą sobie z naszymi obrońcami. Na jaw wyjdzie, a raczej już wyszło, że Perquis pokochał polską kadrę tylko dlatego, że we francuskiej nie miałby żadnych szans zagrać. A opowiadania o wielkiej, zgranej i dobrze grającej polskiej obronie można będzie włożyć pomiędzy baśnie Andersena, a bajki braci Grimm. To tylko moje zdanie. Część z Was może się z tym nie zgodzić, nikomu nie zabraniam mieć własnego zdania. Kto ma racje pokaże czas, a raczej zbliżające się Euro 2012. Damian Wolski „Amerykańskie laboratoria biologiczne na Ukrainie rzeczywiście przyciągnęły ostatnio wiele uwagi” – powiedział we wtorek rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Zhao Lijian w odpowiedzi na pytanie lokalnego reportera. Dodał, że „wszystkie niebezpieczne patogeny na Ukrainie muszą być przechowywane w tych laboratoriach, a wszystkie działania badawcze są prowadzone przez stronę amerykańską”. Przedstawiciel chińskiego MSZ nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swoich stwierdzeń. Przy tej okazji Zhao wezwał „odpowiednie czynniki do zapewnienia bezpieczeństwa” obiektów naukowych i powiedział, że „USA najlepiej znają się na tego rodzaju laboratoriach, powinny jak najszybciej ujawnić konkretne informacje, w tym, które wirusy są tam przechowywane i jakie eksperymenty były przeprowadzane”. Najlepszą obroną jest atak Oskarżenia wysuwane pod adresem amerykańskiej armii są kontynuacją zeszłorocznych działań chińskiej dyplomacji mających na celu zrzucenie odpowiedzialności za wybuch pandemii Covid-19 na USA. Wówczas Chińczycy często wskazywali na Fort Detrick, amerykańską placówkę wojskową w stanie Maryland, jako potencjalne źródło wirusa Sars-CoV-2. W latach 80. XX wieku podobne oskarżenie wysunął Związek Radziecki. Zdaniem Moskwy to właśnie ośrodek badawczy w Fort Detrick stał się źródłem wirusa HIV, który odpowiada za epidemię AIDS. Zhao przypomniał we wtorek te pomówienia. Razem przeciwko pozostałościom ZSRR Od 1991 roku jeden z wydziałów Departamentu Obrony USA współpracuje z byłymi krajami należącymi do Związku Radzieckiego, w tym z Ukrainą, w celu zabezpieczenia i zniszczenia pozostałej po okresie zimnej wojny broni masowego rażenia. Program Kooperatywnego Zmniejszenia Zagrożeń Nunn-Lugar ma na celu „wspieranie współpracy obronnej i wojskowej w celu zapobiegania proliferacji” broni masowego rażenia (przenoszenia i rozprzestrzeniania środków niezbędnych do jej produkcji), twierdzi amerykańska organizacja Center for Arms Control and Non-Proliferation. Wątek ukraiński Departament Obrony i Ministerstwo Zdrowia Ukrainy podpisały następnie w 2005 roku umowę o zapobieganiu rozprzestrzeniania się patogenów znajdujących się w laboratoriach w Kijowie, Lwowie, Odessie i innych miejscach, które mogłyby zostać wykorzystane do stworzenia broni biologicznej. W 2020 roku Interfax-Ukraina poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy określiła jako „fałszywe wiadomości” posty, w których twierdzono, że USA mają na terenie ich kraju laboratoria służące do produkcji broni biologicznej. Służba kontrwywiadu poinformowała, że ​​Waszyngton i Kijów przeciwdziałają możliwości wystąpienia terroryzmu biologicznego. Również brytyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało ostatnio w mediach społecznościowych, że ostatnio zauważyło wzrost rosyjskich oskarżeń wobec Ukrainy, iż ta pracuje nad bronią biologiczną lub nuklearną. „Te narracje są od dawna, ale obecnie prawdopodobnie są wzmacniane jako część retrospektywnego uzasadnienia inwazji Rosji na Ukrainę” – dodano. Rzeczniczka Białego Domu, Jen Psaki, poinformowała o możliwym użyciu przez Rosję broni chemicznymi lub biologicznymi i przerzuceniu odpowiedzialności za atak na stronę Ukraińską. Zarówno Waszyngton jak i Kijów zaprzeczyły rosyjskim oskarżeniom. Sklep Muzyka Rap & Hip Hop Polska Data premiery: 2020-03-27 Rok nagrania: 2020 Rodzaj opakowania: Jewel Case Producent: RPS Enterteyment "Posłuchaj" "Posłuchaj" Płyta 1 1. Popier*oleni bo robią hip hop 2. Geneza 3. Z miastem w mieście 4. Wstecz (Staszica story 3) 5. Kurewskie życie 6. Reprezentuję biedę 7. PRL (Peja, rap i ludzie) 8. Co Cię boli?! (oryginal) 9. Brudne myśli 10. Depresja rappera (Kolejny szalony dzień) 11. Moralny upadek 12. Doskonały przykład (218) 13. Prawdziwy rapper kłamca (Decks remix) Opis Opis Wznowienie kultowej pozycji dla fanów duetu Peja-Decks, którzy w 2005 roku z pomocą albumu " zgrabnie wychodzili z szufladki Głuchej Nocy i płyty "Na legalu?" Drugie wznowienie zainspirowane 15 rocznicą wydania płyty oraz jej brakiem na rynku sprzedażowym pozwoli Wam od nowa zapoznać się z historyczną już zawartością, którzy obaj panowie firmowali u szczytu swojej popularności. Kooperacja z większą ilością producentów miała bezpośredni wpływ na różnorodność albumu ( Magiera, Tabb, Doniu, DJ. Zel, Sweet Noise, ST0ne) co w znacznym stopniu przyczyniło się do popularności wydawnictwa. Album zawiera klasyczne pozycje jak: Kurewskie życie, Reprezentuję biedę, PRL czy Co Cię boli?! Płytę promowały w/w utwory w postaci wideoklipów (za wyjątkiem PRL). Na uwagę zasługują odmienne tematycznie Brudne myśli. Podwójny krążek to ponad 100 minut muzyki przeplatanych emocjonalnym przekazem. Nie brakuje też refleksyjnych (Fturując, Prawdziwy rapper kłamca) czasem mrocznych tematów (Moralny upadek, Doskonały przykład), które na chwile wybijają słuchacza z dynamiki dyktowane przez takie utwory jak Wstecz(Staszica Story 3), Depresja Rapera (Kolejny szalony dzień) czy Geneza. Wersja podstawowa albumu zawiera oryginalny zestaw kompozycji wydanych w pudełku sjb. W wersji deluxe dodajemy dwa bonus traki plus gadżety: smycz i wlepki. Wydanie kolekcjonerskie zawiera oryginalny zestaw utworów z 2005 roku plus 5 bonus traków oraz dodatkowy trzeci cd, którego zawartości na razie nie ujawnimy. Na poczet wznowienia książeczka zostanie wzbogacona o nowe zdjęcia i teksty utworów. Wersja kolekcjonerska zawiera ponadto: pasek, szalik, smycz, zestaw wlepek, oraz okolicznościowe nieśmiertelniki. Wszystko to w specjalnym boxie z eleganckim hotstampingiem. "To już ostatnia z reedycji, które przygotowałem Wam na przestrzeni ostatnich lat" komentuje Rychu. Pozostały dwie kompilacje: 20/20 Evergreen oraz B-Sides. W przygotowaniu również vinyle: Szacunk ludzi ulicy, SŻG, DDA, REMISJA, 25_godzin oraz Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1240014330 Tytuł: Najlepszą obroną jest atak (reedycja 2020) Wykonawca: Peja / Slums Attack Dystrybutor: My Music Data premiery: 2020-03-27 Rok nagrania: 2020 Producent: RPS Enterteyment Nośnik: CD Liczba nośników: 2 Rodzaj opakowania: Jewel Case Wymiary w opakowaniu [mm]: 125 x 10 x 140 Indeks: 34768297 Recenzje Recenzje Empik Music Empik Music Inne tego wykonawcy W wersji cyfrowej Najczęściej kupowane Inne tego dystrybutora Attaccare! – powiedział Silvio Berlusconi w szatni AC Milan i kazał powtórzyć trenerowi Filippo Inzaghiemu. Były napastnik rossonerich posłuchał, bo kto by nie słuchał. Przecież w latach 70. na życzenie przyszłego szefa rossonerich nawet samoloty zmieniły drogę lądowania i od tamtej pory razem ze ścianami osiedla „Milano Due” budowanego pod dawnym korytarzem powietrznym wzrastało bogactwo „Boskiego Silvio”. Ale Inzaghi nie zrobił tego wystarczająco głośno. Za drugim razem też nie. Za trzecim także. Wreszcie Berlusconi sam zaprezentował, jak należy zagrzewać piłkarzy do ataku. Byłego premiera Włoch już w Serie A nie ma, zresztą „SuperPippo” również, tamta dziwaczna odprawa odbyła się w trakcie rozgrywek 2014/15. Aczkolwiek szefowie czołowych klubów mają podobne zdanie na temat tego, w jaki sposób należy wygrywać. Tyle że zamiast wydurniać się przed kamerą w szatni, zatrudnili szkoleniowców, których specjalnością jest atak. Na start: zapalenie płuc Maurizio Sarri. Przede wszystkim to imię i nazwisko zwiastuje sezon inny niż poprzedni. Władze Juventusu w ostatnim czasie chętnie zrywały z symbolami, by przytoczyć tylko ostatnią zmianę i zniknięcie z koszulek czarno-białych pasów. Co bardziej złośliwi fani określali nowe stroje jako najbrzydszy produkt koncernu samochodowego FIAT (właściciel bianconerich) od wypuszczenia na rynek Multipli... Ale akurat odejście od nudnego, siermiężnego i nastawionego na defensywę stylu gry wydaje się być jak najbardziej słusznym pomysłem. Bo właśnie po to zakończono współpracę z Massimiliano Allegrim i zatrudniono Sarriego. Według ekspertów z Półwyspu Apenińskiego poprzednio tak mocno nastawiony na ofensywę trener prowadził Juventus w latach 90., kiedy Sarri szkolił jeszcze amatorskie zespoły i zarabiał na życie w banku. Teraz on ma być tym, który zachęci piłkarzy do wciśnięcia mocniej pedału gazu w kluczowych momentach, a nie będzie wymagał zaciągnięcia hamulca, jak zrobił to kiedyś Allegri choćby w rewanżu z Realem Madryt (3:1) i w dużej mierze z tego powodu Stara Dama odpadła wówczas z Ligi Mistrzów. Jaki Sarri jest, każdy widzi – chciałoby się napisać. Perfekcjonista, który zatrzymuje zajęcia, kiedy zawodnik stoi choćby metr dalej od miejsca wyznaczonego przez szkoleniowca. Pracoholik, który w bazie treningowej Chelsea spędzał po 14 godzin na dobę. Namiętny palacz, który dziennie kopci od 60 do 80 papierosów, a wieczorem dokłada cygaro. Bo przecież bez tego słońce by nie zaszło. Pewnie także w związku z regularnym katowaniem płuc dymem Sarri nabawił się ich zapalenia i zabraknie go na ławce w pierwszych dwóch kolejkach nowych rozgrywek. Akurat ominie go wizyta w Turynie poprzedniego pracodawcy – SSC Napoli. Oglądaj mecze Serie A na żywo w Eleven Sports >> Milanu tak nie nazwie, a niewiele zabrakło, by z Empoli przeniósł się właśnie do Mediolanu, nie do Neapolu. Adriano Galliani, prawa ręka Berlusconiego, spotkał się z Sarrim, panowie doszli do porozumienia, a na koniec rozmowy, już przy deserze, trener przyznał się, że jest komunistą. Galliani wiedział, co to znaczy. Jego szef tolerował czerwony jedynie na koszulkach rossonerich, nie na mapie politycznej, dlatego ustalił z Sarrim, że nie będzie nic o tym wspominał „Boskiemu Silvio”. Tyle że wcześniej szkoleniowiec udzielił wywiadu „La Repubblica”, w którym nie krył się z poglądami. Rozmowę opublikowano niedługo po negocjacjach, szanse na angaż w Milanie przepadły. Berlusconi nie chciał komunisty w swoim klubie. I basta. Święto? To trenujemy dwa razy! Zaangażowanie w Milanie Marco Giampaolo dobitnie świadczy o zmianach w 18-krotnym zdobywcy scudetto. O jednej już na pewno – 52-latek identycznie jak Sarri określa siebie komunistą i gdyby Berlusconi wciąż rządził, nie amerykański koncern Elliot, nie dostałby pracy w rossonerich. Natomiast druga zmiana zostanie zweryfikowana w najbliższych miesiącach. Giampaolo także stawia na ofensywę i w stolicy Lombardii liczą, że odmieni zespół, który za Gennaro Gattuso potrafił usypiać nawet tych cierpiących na bezsenność. Ale najwięcej emocji po Sarrim budzi inny nowy trener w Mediolanie – Antonio Conte w Interze. Tak samo jak opiekun Juve – pracoholik. Wymarzona lektura na wakacje? Wyniki badań medycznych piłkarzy. Naturalnie trudno wyobrazić sobie coś lepszego do poczytania na plaży, prawda? Już kiedy pełnił funkcję asystenta Luigiego De Canio w Sienie w sezonie 2005/06, uwielbiał analizę wideo. Ówczesny pierwszy szkoleniowiec czasem pozwalał mu przeprowadzać odprawy. Teraz Conte jest numero uno, nie ma potrzeby nikogo prosić o zgodę, dlatego zawodnicy nerazzurrich musieli przyzwyczaić się nie tylko do wyczerpujących zajęć na murawie (często dwa razy dziennie, np. we włoskie święto Ferragosto, w czasie którego zwyczajowo wyjeżdża się poza miasto odpocząć), lecz także do przesiadywania przed nagraniami z meczami przeciwników. Harówka połączona z transferami dawała efekty w sparingach. W postawie Interu można było dostrzec rękę nowego trenera i to nie tylko dlatego, że wdrożył swoje ulubione ustawienie 1-3-5-2. „Gdyby liga startowała jutro, Sarri powinien się martwić, Conte nie” – pisano w rzymskiej „Corriere dello Sport” już kilka tygodni temu. Świnia wśród osłów Wreszcie przez stolicę Italii docieramy na południe. Neapol. A w nim Carlo Ancelotti, jedyny z wymienionych niezatrudniony ostatnio, a ponad rok temu. Mieszkańców tej części kraju bogatsza północ nazywa pogardliwie osłami. W Turynie określano obecnego szkoleniowca partenopeich mianem świni. Czy taki zwierzyniec może pokrzyżować szyki Juve lub Interowi? Właściciel klubu Aurelio De Laurentiis wierzy, że tak i dlatego wzmocnił drużynę Konstantinosem Manolasem z Romy i Hirvingiem Lozano z PSV Eindhoven. Do tego dojrzeć mieli Hiszpan Fabian Ruiz, bohater młodzieżowych mistrzów Europy, i nasz Piotr Zieliński. Co prawda drużyny „Carletto” nie są nastawione tak ofensywnie jak te Sarriego, aczkolwiek zdecydowanie wolą grać w piłkę niż ograniczać się do przeszkadzania rywalom. A może bogatszym znów przeszkodzi Atalanta Gian Piero Gasperiniego, bezapelacyjnie najbardziej efektowna ekipa minionego sezonu? Jedno jest pewne: będzie się działo we Włoszech.

najlepszą obroną jest atak kto to powiedział